od dzis jestesmy tu...http://qoopkadiary.blogspot.co.uk/
zapraszam :)
Tuesday, 17 April 2012
Tuesday, 27 March 2012
woda
dzis wpis z woda w tle...
kocham ja od zawsze....chociaz gory rownie mocno
to jednak
po tylu latach emigracji musze przyznac, ze dopiero teraz powoli zaczynam lubic swoje "nowe" miasto...
i to coraz bardziej...
nigdy nie myslalam ,ze przyjdzie mi mieszkac w portowym miescie..a to ma niebywaly urok, ktory teraz docieniam..
tyle tu miejsc ,ktore mozna odwiedzic...szczegolnie,ze wyspa jest zdecydowanie przyjazna rodzicom i maluchom a to tak ulatwia zycie..
coraz aktywniej chlone miasto z Mala Q ...gdyz ona tak jak i ja lubi poznawac, dotykac i czuc...
a weekend po tygodniu mojej pracy mamy ten czas wlacznie dla siebie... wiec jezdzimy, chodzimy, spijamy mleko z latte na miescie i zjadamy muffinki obserwujac ludzi a w tle jak zawsze mewy...
dzis migawki z akwarium
okolice mojego ulubionego muzeum....i wszechobecna tutaj woda :)
kocham ja od zawsze....chociaz gory rownie mocno
to jednak
po tylu latach emigracji musze przyznac, ze dopiero teraz powoli zaczynam lubic swoje "nowe" miasto...
i to coraz bardziej...
nigdy nie myslalam ,ze przyjdzie mi mieszkac w portowym miescie..a to ma niebywaly urok, ktory teraz docieniam..
tyle tu miejsc ,ktore mozna odwiedzic...szczegolnie,ze wyspa jest zdecydowanie przyjazna rodzicom i maluchom a to tak ulatwia zycie..
coraz aktywniej chlone miasto z Mala Q ...gdyz ona tak jak i ja lubi poznawac, dotykac i czuc...
a weekend po tygodniu mojej pracy mamy ten czas wlacznie dla siebie... wiec jezdzimy, chodzimy, spijamy mleko z latte na miescie i zjadamy muffinki obserwujac ludzi a w tle jak zawsze mewy...
dzis migawki z akwarium
okolice mojego ulubionego muzeum....i wszechobecna tutaj woda :)
Thursday, 8 March 2012
...
prawie piatek...
czekam na ten weekend... tak bardzo..
pierwszy leniwy weekend bez pospiechu...bez pracy
tylko taka jaka lubie...w pizamie tost z dzemem i latte....
jesli pogoda dopisze beda zakupy nasion i wysiewanie...ziol
przycinanie zapomnianej lawendy i kopanie w ogrodku z Mala Dziewczynka
ma byc cieplo wiec pooddycham troche ogrodowym powietrzem
bedzie szwendanie sie po sklepie ogrodniczym i moze kawa z Mala Q
planowanie 3 urodzin....
moze herbata z przyjaciolka? kto wie...ach
dosyc planowania jeszcze jutro dzien w pracy
i nowy projekt...
czekam na ten weekend... tak bardzo..
pierwszy leniwy weekend bez pospiechu...bez pracy
tylko taka jaka lubie...w pizamie tost z dzemem i latte....
jesli pogoda dopisze beda zakupy nasion i wysiewanie...ziol
przycinanie zapomnianej lawendy i kopanie w ogrodku z Mala Dziewczynka
ma byc cieplo wiec pooddycham troche ogrodowym powietrzem
bedzie szwendanie sie po sklepie ogrodniczym i moze kawa z Mala Q
planowanie 3 urodzin....
moze herbata z przyjaciolka? kto wie...ach
dosyc planowania jeszcze jutro dzien w pracy
i nowy projekt...
Tuesday, 28 February 2012
zyjemy :)
zastoj tu troche to prawda...
probuje zatrzymac chwile...a one jakos umykaja...budze sie rano,zeby za chwile znow polozyc sie spac...bo zegarek znow upiornie pokazuje polnoc.. a ja kolejny raz przegrywam ze swoim rannym postaniowieniem,ze poloze sie wreszcie wczesniej
praca pochlania wieksza czesc dnia.. wychodze po 7 zeby w domu zladowac o 18
potem wyeksploatowac na maxa resztke dnia z MalaQoopka
ciezko jest byc matka...ktora musi jednak co rano zostawiac dziecko i isc do pracy,,,
ale to jest zycie
a praca potrzebna jest nie tylko z wiadomych wzgledow.... satysfakcja zawodowa przynosci ten rodzaj adrenaliny, o ktorej istnieniu zapomnialam jakos...
weekendy spedzamy bardzo aktywnie z MalaQ, ktora wie juz i przyzwyczaila sie do rutyny, ze jak przychodzi sobota i niedziela to jest tylko czas dla niej...
a dzis rano po raz pierwszy uslyszalam po buziaku:" Ty juz mamo idz do pracy.... "
:)
A MalaQ? spedza intensywnie dzien z Babcia, ktora sprawdza sie w roli znakomicie...
a od wrzesnia zaczynamy przedszkole :)
MalaQ podlapuje juz jezyk... i zaskakuje mnie co chwile pytaniami : A jak to jest po angielsku...?
stala sie rozgadana... wesola...rzuca dowcipnymi ripostami...i stala sie juz taka dorosla...
nasza Mala dziewczynka.... juz za miesiac bedzie zdmuchiwac 3 swieczke
gdzie ten czas minal?
kiedy z malego ssaka zmienila sie w mala dziewczynke z wlasnym pomyslem na wszystko :)
z wyobraznia... ktora uzmyslawia mi jak to czlowiek z wiekiem zapomina o tym...jak mozna prostota budowac magiczny swiat
jedynie w tym pedzie brak mi odrobiny czasu na relaks...bo nocami jeszcze praca sie kolacze pod palcami...i czasem brak czasu zeby odetchnac.... spotkac sie z ludzmi , wpasc do fryzjera...czy polezec z gazeta
ale pracuje nad tym....
24h :)
p.s.
dziekuje za poprzednie mile komentarze... i nawolywania do skrobniecia kilku slow...
probuje zatrzymac chwile...a one jakos umykaja...budze sie rano,zeby za chwile znow polozyc sie spac...bo zegarek znow upiornie pokazuje polnoc.. a ja kolejny raz przegrywam ze swoim rannym postaniowieniem,ze poloze sie wreszcie wczesniej
praca pochlania wieksza czesc dnia.. wychodze po 7 zeby w domu zladowac o 18
potem wyeksploatowac na maxa resztke dnia z MalaQoopka
ciezko jest byc matka...ktora musi jednak co rano zostawiac dziecko i isc do pracy,,,
ale to jest zycie
a praca potrzebna jest nie tylko z wiadomych wzgledow.... satysfakcja zawodowa przynosci ten rodzaj adrenaliny, o ktorej istnieniu zapomnialam jakos...
weekendy spedzamy bardzo aktywnie z MalaQ, ktora wie juz i przyzwyczaila sie do rutyny, ze jak przychodzi sobota i niedziela to jest tylko czas dla niej...
a dzis rano po raz pierwszy uslyszalam po buziaku:" Ty juz mamo idz do pracy.... "
:)
A MalaQ? spedza intensywnie dzien z Babcia, ktora sprawdza sie w roli znakomicie...
a od wrzesnia zaczynamy przedszkole :)
MalaQ podlapuje juz jezyk... i zaskakuje mnie co chwile pytaniami : A jak to jest po angielsku...?
stala sie rozgadana... wesola...rzuca dowcipnymi ripostami...i stala sie juz taka dorosla...
nasza Mala dziewczynka.... juz za miesiac bedzie zdmuchiwac 3 swieczke
gdzie ten czas minal?
kiedy z malego ssaka zmienila sie w mala dziewczynke z wlasnym pomyslem na wszystko :)
z wyobraznia... ktora uzmyslawia mi jak to czlowiek z wiekiem zapomina o tym...jak mozna prostota budowac magiczny swiat
jedynie w tym pedzie brak mi odrobiny czasu na relaks...bo nocami jeszcze praca sie kolacze pod palcami...i czasem brak czasu zeby odetchnac.... spotkac sie z ludzmi , wpasc do fryzjera...czy polezec z gazeta
ale pracuje nad tym....
24h :)
p.s.
dziekuje za poprzednie mile komentarze... i nawolywania do skrobniecia kilku slow...
Friday, 17 February 2012
zmiany
tyle sie dzieje,ze nie nadazam....
dzis ostatni dzien...w starej pracy
a od poniedzialku juz zaczynam kolejny rozdzial w moim zyciu..
jak bedzie?
ciesze sie bardzo,ze znow bede robic to co kiedys...chociaz 3 latat temu mialam takie zmeczenie materialu ,ze myslalam ze to nie dla mnie... jednak robiac kompletnie zwyczajna biurowa prace poczulam dopiero jak bardzo brakuje mi tego jednego malego detalu...
kreacji....
sama bylam zdziwiona,ze wklepujac dane do komputera jak robot...gdzies po notesach rysowalam koncepcje budynkow...
czyli gdzies to we mnie siedzialo caly czas i nadal tam jest..
mam nadzieje tylko ze prawie 3 lata przerwy nie beda az tak odczuwalne i ze to bedzie jak z jazda na rowerze...
dzis bylo ckliwie nawet byly kwiaty wino i czekoladki na odjescie...palilam cegle zawziecie jak pol biura mnie zegnalo choc myslalam,ze jako czlowiek z zewnatrz bez stalej umowy jestem nierozponawalna przez dinozaurow...nic bardziej mylnego
i w sumie milo sie zrobilo...
ale przewracam juz ta karte.... ciekawe co mnie czeka w nowym rodziale ??
dzis ostatni dzien...w starej pracy
a od poniedzialku juz zaczynam kolejny rozdzial w moim zyciu..
jak bedzie?
ciesze sie bardzo,ze znow bede robic to co kiedys...chociaz 3 latat temu mialam takie zmeczenie materialu ,ze myslalam ze to nie dla mnie... jednak robiac kompletnie zwyczajna biurowa prace poczulam dopiero jak bardzo brakuje mi tego jednego malego detalu...
kreacji....
sama bylam zdziwiona,ze wklepujac dane do komputera jak robot...gdzies po notesach rysowalam koncepcje budynkow...
czyli gdzies to we mnie siedzialo caly czas i nadal tam jest..
mam nadzieje tylko ze prawie 3 lata przerwy nie beda az tak odczuwalne i ze to bedzie jak z jazda na rowerze...
dzis bylo ckliwie nawet byly kwiaty wino i czekoladki na odjescie...palilam cegle zawziecie jak pol biura mnie zegnalo choc myslalam,ze jako czlowiek z zewnatrz bez stalej umowy jestem nierozponawalna przez dinozaurow...nic bardziej mylnego
i w sumie milo sie zrobilo...
ale przewracam juz ta karte.... ciekawe co mnie czeka w nowym rodziale ??
Friday, 10 February 2012
I'm the right brain :)
lubie znalezc w necie cos fajnego...
kim jestescie? ja zdecydowanie prawicowa :)
“I am the left brain. I am a scientist. A mathematician. I love the familiar. I categorize. I am accurate. Linear. Analytical. Strategic. I am practical. Always in control. A master of words and language. Realistic. I calculate equations and play with numbers. I am order. I am logic. I know exactly who I am.”
And for the right brain:
“I am the right brain. I am creativity. A free spirit. I am passion. Yearning. Sensuality. I am the sound of roaring laughter. I am taste. The feeling of sand beneath bare feat. I am movement. Vivid colors. I am the urge to paint on an empty canvas. I am boundless imagination. Art. Poetry. I sense. I feel. I am everything I wanted to be.”
From adsoftheworld.com
kim jestescie? ja zdecydowanie prawicowa :)
“I am the left brain. I am a scientist. A mathematician. I love the familiar. I categorize. I am accurate. Linear. Analytical. Strategic. I am practical. Always in control. A master of words and language. Realistic. I calculate equations and play with numbers. I am order. I am logic. I know exactly who I am.”
And for the right brain:
“I am the right brain. I am creativity. A free spirit. I am passion. Yearning. Sensuality. I am the sound of roaring laughter. I am taste. The feeling of sand beneath bare feat. I am movement. Vivid colors. I am the urge to paint on an empty canvas. I am boundless imagination. Art. Poetry. I sense. I feel. I am everything I wanted to be.”
From adsoftheworld.com
Thursday, 9 February 2012
baju baju... noca
Mala Qoopka .... rosnie...ale jednego nie zmienia...
swojej wrodzonej niechceci do spania....
inne dzieci padaja jak muchy podczas, gdy Dzielny Porucznik Qoopka stoi w okopach...i broni sie do upadlego...byleby nie zasnac...
i nie jest to walka super zmeczonego dziecka....ona by tak mogla do polnocy...
chociaz dziennie wychodzi na nogach (wozek jest passe) z 5km.... 3x spacer dookola osiedla bez mrugniecia powieka...
tak juz chyba bedzie zawsze...
probujemy wyciszania...czytanie przed snem... lapiemy sie wszystkiego...ona i tak...obdarzylaby swoja energia caly pulk wojsk ladowych...
leze w ciemnosci z Mala Q.... i slysze monolog do slimaka...
oj slimaku slimaku...
ty nie masz pojecia! gdzie ten ser,,,,gdzie ten ser...
a ser jest w sklepie...
a ty nie masz pizionka*
a jak nie ma pizionka nie ma sera!
no i juz....
*pieniazka
swojej wrodzonej niechceci do spania....
inne dzieci padaja jak muchy podczas, gdy Dzielny Porucznik Qoopka stoi w okopach...i broni sie do upadlego...byleby nie zasnac...
i nie jest to walka super zmeczonego dziecka....ona by tak mogla do polnocy...
chociaz dziennie wychodzi na nogach (wozek jest passe) z 5km.... 3x spacer dookola osiedla bez mrugniecia powieka...
tak juz chyba bedzie zawsze...
probujemy wyciszania...czytanie przed snem... lapiemy sie wszystkiego...ona i tak...obdarzylaby swoja energia caly pulk wojsk ladowych...
leze w ciemnosci z Mala Q.... i slysze monolog do slimaka...
oj slimaku slimaku...
ty nie masz pojecia! gdzie ten ser,,,,gdzie ten ser...
a ser jest w sklepie...
a ty nie masz pizionka*
a jak nie ma pizionka nie ma sera!
no i juz....
*pieniazka
Thursday, 2 February 2012
Tuesday, 31 January 2012
skrawki
czego mnie nauczylo macierzynstwo???
niczego nie planowac.... moze planowac tak...
ale byc gotowym na zmiane w kazdej minucie...
infekcje i goraczki Malej Q skutecznie odcinaja mnie od rzeczywistosci...
takie noce wykanczaja mnie...i kto mi powie...ze kobiety maja latwo? majac pelen etat i dziecko chore w domu? i sto spraw na glowie...
i co wtedy jest wazne???? nic
tylko Ona...
odcielam sie od pracy, od projektow dzierganych nocna pora... od planow na weekend...kolejny raz...
wszystko stoi...kiedy ona zmaga sie z bakcylem... a ja probuje z marnym skutkiem zbic goraczke...
na to nigdy sie nie uodpornie chyba...
teraz
znowu powoli sie rozkrecam....
........
Tata w domu z MalaQ
Mama Q wraca z zakupow...
i jak bylo ??? bawiliscie sie ? fajnie bylo ???
Tata Q...taaak Qoopka malowala lepila z ciastoliny i tanczyla...
MalaQ: ee taaam machalam tylko tylkiem !
:)))
...............
dzis poniedzialek...
od rana..
1.zapomnialam o szkoleniu
2.telefon z biura mi o tym przypomnial w polowie drogi.... rezultat: gaz do dechy....
3. przypadkowo szkolenie zamiast w biurze okazalo sie byc szkoleniem bhp z robotnikami w sniegu... demonstujacymi jak podnosic krawezniki i mloty by kregoslup zostal w 1 kawalku...
panowie ubrani w odblaskowe kombinezony kaski i okulary i
tylko ja z kolezanka w obcasikach i spodnicy
tylek mi przymarzl do chodnika...
panowie z politowaniem..."to panienki sobie tylko popatrza"
git!
niczego nie planowac.... moze planowac tak...
ale byc gotowym na zmiane w kazdej minucie...
infekcje i goraczki Malej Q skutecznie odcinaja mnie od rzeczywistosci...
takie noce wykanczaja mnie...i kto mi powie...ze kobiety maja latwo? majac pelen etat i dziecko chore w domu? i sto spraw na glowie...
i co wtedy jest wazne???? nic
tylko Ona...
odcielam sie od pracy, od projektow dzierganych nocna pora... od planow na weekend...kolejny raz...
wszystko stoi...kiedy ona zmaga sie z bakcylem... a ja probuje z marnym skutkiem zbic goraczke...
na to nigdy sie nie uodpornie chyba...
teraz
znowu powoli sie rozkrecam....
........
Tata w domu z MalaQ
Mama Q wraca z zakupow...
i jak bylo ??? bawiliscie sie ? fajnie bylo ???
Tata Q...taaak Qoopka malowala lepila z ciastoliny i tanczyla...
MalaQ: ee taaam machalam tylko tylkiem !
:)))
...............
dzis poniedzialek...
od rana..
1.zapomnialam o szkoleniu
2.telefon z biura mi o tym przypomnial w polowie drogi.... rezultat: gaz do dechy....
3. przypadkowo szkolenie zamiast w biurze okazalo sie byc szkoleniem bhp z robotnikami w sniegu... demonstujacymi jak podnosic krawezniki i mloty by kregoslup zostal w 1 kawalku...
panowie ubrani w odblaskowe kombinezony kaski i okulary i
tylko ja z kolezanka w obcasikach i spodnicy
tylek mi przymarzl do chodnika...
panowie z politowaniem..."to panienki sobie tylko popatrza"
git!
Wednesday, 18 January 2012
gadu dadu....
temat damsko meski jak bumerang powraca....
MalaQ : Mamoooo a tata co ma?
Mama: siusiaka
MalaQ ...no tak... to tata ma siusiaka, dziadek ma siusiaka...
Mama: no wlasnie i ... Adas* ma????
MalaQ: ogonek !!!
:)))
* kolega Malej Q
ale z Ciebie aparatka ! wola Babcia do Malej Q
Mala Q; no no! aparatka widzi swiatelka za oknem :)
Mala Q zasypiajac...prowadzi monolog...
Mama ma duze cycusie...a ja mam male... tooo nic...urosna mi w nocy :)
MalaQ : Mamoooo a tata co ma?
Mama: siusiaka
MalaQ ...no tak... to tata ma siusiaka, dziadek ma siusiaka...
Mama: no wlasnie i ... Adas* ma????
MalaQ: ogonek !!!
:)))
* kolega Malej Q
ale z Ciebie aparatka ! wola Babcia do Malej Q
Mala Q; no no! aparatka widzi swiatelka za oknem :)
Mala Q zasypiajac...prowadzi monolog...
Mama ma duze cycusie...a ja mam male... tooo nic...urosna mi w nocy :)
Friday, 13 January 2012
jungle jungle!
zycie biurowe bywa ciekawe...mozna spokojnie pisac jakies spostrzezenia socjologiczno-psychologiczne...
szczegolnie jesli pracuje sie w tzw open space office... gdzie wszyscy ubici na duzej przestrzeni..przy biurkach
podzieleni tylko niskimi przepierzeniami,
szczesciarze maja za plecami sciany co daje im odrobine intymnosci
inni ( patrz Qoopka) maja za plecami trakt spacerowy i poczucie,ze wrog nadchodzi za plecami
wiecej detali?
i tak jak Qoopka siedzi w oku tego cyklona...a po jej lewej
Miss Blond...a na jej biurku 4 paczki roznych platkow sniadaniowych...te z cynamonem i te z czeko posypka... miodowe koleczka i te bardziej zdrowe... 3 rodzaje sokow zageszczonych do wody i zgrzewka redbulla...
caly bochen chleba tostowego i maselko...jako leaderka pozwala sobie,ze plebs pracowal kiedy ona przeglada plotkarskie portale, wybiera suknie slubna dla przyjaciolki, doradza kolezankom w sprawach sercowych przez telefon ...a ostatnie trzy dni spedzila na wyborze koloru swojej nowej walizki
posiada rowniez na biurku 3ocm ceramicznego psa preriowego :) (!)
w okresie swiatecznych piesek dorobil sie boa ze sznura swiatelek choinkowych:)
za moimi plecami Pan Krolik...
zwykle z duza glowka bialej kapusty, z ktorej to obrywa po listku i chrupie... pomiedzy jednym telefonem a drugim...
po przekatnej...Pan Jakis Maz, ktory od zony pod choinke dostal krem przeciwzmarszczkowy i peeling
na godzinie 11 Waliczyk golfista, ktory do monitora ma przyklejonych 6 flag,zeby nikt nie mial watpliwosci skad pochodzi...
na godzinie 9 Biusciasta w cekinowych topach wykonujaca rozne cwiczenia jogi przy biurku,rozmasowujaca sobie namietnie kark,ramiona, dlonie i skronie, odgarniajaca reka wlosy powabnie, usmiechajaca sie zalotnie do wszystkich samcow w zasiegu wzroku...
biuro jak dzungla.... rozne gatunki, rozne zachowania...
a kim jest w tym lesie Qoopka??
a mrowka zawalona papierami z przyrosnietymi sluchawkami do uszu... bo jak tu sie skupic... ? Proper Jungle!
szczegolnie jesli pracuje sie w tzw open space office... gdzie wszyscy ubici na duzej przestrzeni..przy biurkach
podzieleni tylko niskimi przepierzeniami,
szczesciarze maja za plecami sciany co daje im odrobine intymnosci
inni ( patrz Qoopka) maja za plecami trakt spacerowy i poczucie,ze wrog nadchodzi za plecami
wiecej detali?
i tak jak Qoopka siedzi w oku tego cyklona...a po jej lewej
Miss Blond...a na jej biurku 4 paczki roznych platkow sniadaniowych...te z cynamonem i te z czeko posypka... miodowe koleczka i te bardziej zdrowe... 3 rodzaje sokow zageszczonych do wody i zgrzewka redbulla...
caly bochen chleba tostowego i maselko...jako leaderka pozwala sobie,ze plebs pracowal kiedy ona przeglada plotkarskie portale, wybiera suknie slubna dla przyjaciolki, doradza kolezankom w sprawach sercowych przez telefon ...a ostatnie trzy dni spedzila na wyborze koloru swojej nowej walizki
posiada rowniez na biurku 3ocm ceramicznego psa preriowego :) (!)
w okresie swiatecznych piesek dorobil sie boa ze sznura swiatelek choinkowych:)
za moimi plecami Pan Krolik...
zwykle z duza glowka bialej kapusty, z ktorej to obrywa po listku i chrupie... pomiedzy jednym telefonem a drugim...
po przekatnej...Pan Jakis Maz, ktory od zony pod choinke dostal krem przeciwzmarszczkowy i peeling
na godzinie 11 Waliczyk golfista, ktory do monitora ma przyklejonych 6 flag,zeby nikt nie mial watpliwosci skad pochodzi...
na godzinie 9 Biusciasta w cekinowych topach wykonujaca rozne cwiczenia jogi przy biurku,rozmasowujaca sobie namietnie kark,ramiona, dlonie i skronie, odgarniajaca reka wlosy powabnie, usmiechajaca sie zalotnie do wszystkich samcow w zasiegu wzroku...
biuro jak dzungla.... rozne gatunki, rozne zachowania...
a kim jest w tym lesie Qoopka??
a mrowka zawalona papierami z przyrosnietymi sluchawkami do uszu... bo jak tu sie skupic... ? Proper Jungle!
Monday, 2 January 2012
baj najt....
na swieta mialam duzo planow...i na "miedzy swietami" tez...chcialam spotkac sie z Tymi,ktorych nie widzialam juz wieki...chcialam z Mala Q spedzic intensywnie czas...i...
najpierw cale swieta bylam chora...zuzywalam chusteczki w tempie karabinowym,,, churchlajac jak stary gruzlik...
potem MalaQ miala niezidentyfikowanego wirusa,ktory objawial sie wysoka goraczka przez kilka dni...
i tak czas nam minal szybko...w wiekszosci zabunkrowani w domu... bez szalenstw...
czas farb i ciastoliny, czas domina i zabawy w namiot,ktory tata zbudowal...
a jutro znow do pracy....
chyba przestane planowac...mimo,ze juz nowy rok...
bo zycie pokazuje,ze czesto wszystko toczy sie zupelnie inaczej niz moja reka nabazgrala w kalendarzu....
jeden chyba najfajniejszy wieczor...gdzie ja juz bylam w miare w formie a Mala Q przed atakiem wirusa...
spacer nocny ulicami naszego miasta...
cos dla MalejQ, ktora szaleje za kolorowymi swiatelkami i zabawa z cieniami.... i moze tak chodzic i chodzic na swych malych nozkach bez konca.... mamy w domu dlugodystansowe dziecko....gdybysmy jej nie zabrali chodzilaby pewnie do rana :D
najpierw cale swieta bylam chora...zuzywalam chusteczki w tempie karabinowym,,, churchlajac jak stary gruzlik...
potem MalaQ miala niezidentyfikowanego wirusa,ktory objawial sie wysoka goraczka przez kilka dni...
i tak czas nam minal szybko...w wiekszosci zabunkrowani w domu... bez szalenstw...
czas farb i ciastoliny, czas domina i zabawy w namiot,ktory tata zbudowal...
a jutro znow do pracy....
chyba przestane planowac...mimo,ze juz nowy rok...
bo zycie pokazuje,ze czesto wszystko toczy sie zupelnie inaczej niz moja reka nabazgrala w kalendarzu....
jeden chyba najfajniejszy wieczor...gdzie ja juz bylam w miare w formie a Mala Q przed atakiem wirusa...
spacer nocny ulicami naszego miasta...
cos dla MalejQ, ktora szaleje za kolorowymi swiatelkami i zabawa z cieniami.... i moze tak chodzic i chodzic na swych malych nozkach bez konca.... mamy w domu dlugodystansowe dziecko....gdybysmy jej nie zabrali chodzilaby pewnie do rana :D
Subscribe to:
Posts (Atom)